Tak się nosi na: Festiwal Gdańsk Dźwiga Muzę 2014



  Kiedyś pisałem relacje z wydarzeń, ale uznałem, że skoro w tym samym momencie robi to jeszcze kilka innych osób, to tak naprawdę niewiele mogę przekazać innego, podając te same informacje. To co się zmienia to dodatnie, bądź ujemne nasycenie emocjonalne związane z subiektywnym odbiorem poszczególnych wykonawców. Więc nie. Wiadomo, mógłbym dodać trochę więcej jako organizator, no ale nie. Tym razem trochę inaczej. Od teraz co jakiś czas będę się starał pokazać Wam i trochę opisać jak się ubierają uczestnicy Hiphopowych wydarzeń. A tak o, bo tego nie ma. Od razu też mówię, jest to opcja lajt, bardziej dla podkreślenia tematu, niż szczegółowa analiza tego, co kto jak i dlaczego.

  W trakcie Festiwalu Gdańsk Dźwiga Muzę zajmowałem się jego ogarnianiem. Lecz to nie przeszkodziło mi w dokonaniu małej obserwacji, tego jak uczestnicy wydarzenia się ubierają. Z racji, że wydarzenie trafia do różnych odbiorców, na terenie miasteczka festiwalowego można się spotkać z różnym rodzajem outfitu. Skupię się tutaj na bardzo kreatywnej grupie ludzi, jaką są tancerze. Środowisko tańcorów ma w sobie coś takiego, że kreatywność z parkietu w wielu przypadkach przenosi się także na cały charakter postaci. W tym i ubiór. Co nie jest regułą oczywiście. Czasem są skillsy, a outfit nie ma znaków charakterystycznych, a czasem umiejętności brak, ale za to tańcor ozdobiony jak choinka. Bywa różnie. Nie ma lepiej, czy gorzej. Aczkolwiek tańcory w wielu przypadkach bardzo naturalnie wbijają się w świat trendów nadchodzących, na które przeciętny Andrzej (wszystkie imiona i nazwiska w tym zdaniu są fikcyjne) trafi dopiero za jakiś czas, albo w ogóle.

Co widać? Co znika?
Widać kapelusza więcej, co mnie osobiście cieszy bo sam ostatnio z bucket hatem zaprzyjaźniony. Natomiast coraz bardziej zanikają czapy typu full cap. Są, ale mniej. Jednak luksus regulacji czap z daszkiem robi swoje. Widać Stussy. Widać HUF. Dużo Startera, w różnych kolaboracyjnych opcjach i trochę naszych polskich marek, od Urban Flavours, po Diamante Wear i Elade. Poniżej kilka zdjęć, dosłownie kilka.




  Po za tymi wszystkimi spoko markami, od czasu do czasu po terenie GDM'u przemieszczały się lwy. Kilka dobrych osób, które dołączyły do stada Social Animalz. Pośród nich m.in. Lipskee, reprezentujący Scenę Muzyczną Gdańsk, który w trzeci dzień festiwalu zaprezentował swoje skillsy na dużej scenie.



Zdjęcia: Michal502 oraz
Justyna Michalkiewicz (gdansk.pl)
A na koniec ja, w opcji boogieman z bułką.
Yo!
.zulu kuki


0 komentarze:

Prześlij komentarz