Baller


  Stawiając na podtrzymywanie autentyczności treści napisałbym, że "kocham koszykówkę dlatego postanowiłem wybrać się na boisko i trochę porzucać. A że miałem przy sobie całkowicie przypadkiem Canona 6D to przy okazji strzeliliśmy kilka zdjęć." Hehe pozdrawiam strefę blogową, której to zawodnicy w większości przypadków próbują wycisnąć z siebie choć kroplę autentyczności, tak by dopasować stylizację do tematu, który przecież jest tak bliski ich sercom od dawien dawna. Bitch please.
  Co do mojej aktywności sportowej to pamiętam, że w gimnazjum byłem w reprezentacji szkoły, w koszykówkę. Wtedy też miałem ostrą zajawkę, by śledzić wszystko co się dzieje w NBA, a w Bravo Sport były zajebiste plakaty z zawodnikami. Później także przebywałem na boisku często, ale głównie dlatego, że tam skillowaliśmy nasze tańce, od czasu do czasu rzucając. Plusem naszego wypadu zdjęciowego jest fakt, że poznałem spoko człowieka, z którym ustawiliśmy się, by wspólnie pograć na osiedlu. Dla ludności napływowej - czyli mnie, którego nigdy nie ma w domu, znalezienie takiego zioma na osiedlu to prawdziwy skarb! 

 Wracając na boisko z zajawką sportową, która mocno zaznacza swoją obecność w świecie streetwear'u, postawiłem na sportowy mix w stonowanych kolorach. Czyli po mojemu na czarno. Treningowy jersey NBA to jeden z moich starszych nabytków. Świetne jest w nim to, że jest dwustronny (i nie chodzi tu o to, że można obrócić na drugą stronę gdy nam się ubrudzi). Pod jersey założyłem najprostszy czarny t-shirt i czarny longsleeve. Na nadgarstku standardowo Belay Custom. Moim zdaniem jest to dodatek świetnie pasujący do wszystkiego, dlatego... noszę to do wszystkiego. Na tyłku dresowe spodenki, które zwinąłem z Cropp'a - prosta opcja, bez zbędnych nadruków i udziwnień. No i skarpetki - najważniejsze. Z racji, że FBF Originals już oficjalnie trafiło do Polski, można testować i... się jarać. Autentyczne skarpetki boiskowe są po prostu zajebiste mówiąc dosłownie. Nie są ani za grube, ani za cienkie i w sumie nic dziwnego, że marka została doceniona przez ligę NBA. Do tego klasyczne Nike Air Force 1 Mid w czarnej opcji. Jak fanem czapek Mitchell&Ness nie jestem i Chicago Bulls tym bardziej, tak sądzę że do takiego setu, nie ma lepszej możliwości niż ta właśnie marka. Czarna czapka z szarym bykiem to wisienka na torcie. Albo po prostu czapka na głowie. Prosto, czarno, sportowo. 

A za kilka dni z Piotrkiem na jakieś 1 vs. 1.


Zdjęcia: Michał Chojnacki


.zulu kuki














0 komentarze:

Prześlij komentarz