#1 Kartka z pamiętnika, którego nigdy nie miałem.

Mój drogi pamiętniczku... z racji że nigdy cię nie prowadziłem, odpuszczę sobie taką formę.

  Obserwując ten wspaniały świat dookoła mnie i słuchając ludzi różnych generacji, zastanawiam się jak to jest z naszymi czasami. Stawiając w prosty sposób ludzi na dwóch biegunach, można ich podzielić na grupę ludzi, którzy realizują własne plany twierdząc, że jest lepiej niż było to jeszcze choćby dekadę lub dwie temu. Inni zaś zaczynają temat pesymistycznie twierdząc, że świat w którym żyjemy teraz spadł na psy, ale kiedyś to... a kiedyś to było tak super! Oczywiście są w tym wszystkim też ludzie, którzy są na tyle młodzi, że o tym co było kiedyś mogą powiedzieć po przeczytaniu w wikipedii. Będąc dzieckiem lat 90tych, które w 2014 nadal na starość narzekać nie może, sądzę że każda ze stron ma trochę racji.
   Z pewnością plusem dni obecnych jest fakt dostępności. I nie chodzi mi o to, że coraz mniej naturalne staje się to, gdy ktoś nie jest mobilnie dostępny 24/7 bo to akurat ma wiele minusów. Żyjemy w czasach, w których źródłem wszelkiego rodzaju informacji staje się internet. A nawet jeśli są to informacje dostępne tylko w książce to wystarczy wklepać jej fragment lub poszukać jej wirtualnego odpowiednika, by zaoszczędzić czas na wertowaniu stron fizycznej książki. Dzięki internetowi także mamy możliwość nie tylko obcować z różnego rodzaju materiałami, ale także docierać do twórców i autorów. Możemy napisać wiadomość na stronie Facebook, poszukać prywatnego konta, zagadać na Twitterze lub napisać komentarz pod ostatnim zdjęciem na Instagramie. Możliwości jest znacznie więcej, ale i osób które ich szukają także. Ten sam silnik napędza dziś drugą taśmę produkcyjną, która w fabryce internetu tworzy... tworzy co chce. Tak naprawdę to od Ciebie dziś zależy kim chcesz być i sprawić, by świat followersów uznał Cię za celebrytę. Jeszcze jakiś czas temu to media i firmy były głównym producentem gwiazd. Dzisiaj możesz obrać pewną profesję, znaleźć swoje grono odbiorców, nagrać głupie wideo na Youtube, lub robić całkowicie nic wrzucając przy tym fajne zdjęcia na Instagram, by te same firmy musiały teraz zainteresować się Tobą, uznając Twoje social mediowe dotarcie i na jego podstawie dać Ci miano celebryty, z którym warto współpracować. To z pewnością plus. Wiele zależy od Twojego działania, sprytu i pomysłów, niekoniecznie zaś od kontaktów. Podziwiam osoby, które oddają się konsekwentnie swojej pasji, mogąc dzięki takim zabiegom w jakiś sposób przeobrazić ją w profesję. Bolączką jest w tym wszystkim jednak fakt, że dzisiaj Twoja promocja jest dużo bardziej ważniejsza niż Twoja profesja. Tak naprawdę możesz jej w ogóle nie mieć, a nadal promować. I promować, promować... PROMOWAĆ.
  Dziś możesz być Andrzejem, który dostał na komunię aparat by następnego dnia próbować być znanym jako Andrew Photography. Dziś możesz pójść na swoje pierwsze zajęcia taneczne w życiu, by jutro być petardą taneczną... w sieci. Możesz też poprosić Andrzeja o zdjęcia, by po pobraniu ich z Dropboxa odpicować sobie życiorys na Instagramie, widocznym i dumnym tytułem MODELKA. Pod tym względem życie dziś daje bardzo dużo możliwości. Ale tak jak wspomniałem z tych możliwości chce skorzystać coraz więcej osób, które mając ochotę wybić się ponad konkurencję muszą wymyślić jakiś patent na siebie. Jednym się to udaje, bo są konsekwentni w tym co robią. Inni muszą gotować cyckami, by ktoś zwrócił uwagę na ich pyszne piersi... z kurczaka. Wydaje mi się, że to z czego rozwój technologiczny okrada każde kolejne pokolenie coraz bardziej, to z rzeczywistej pasji. No po za tą szewską pasją przy mówieniu o pasji własnej.
   Nie twierdzę, że promocja jest zła. Dzięki niej więcej osób dowiedziało się o moich działaniach. Poprowadziłem więcej warsztatów i wykładów, niż zrobiłbym ich gdybym nic o tym nie pisał nigdzie. Może też w oczach niektórych moje działania są nachalne - rozumiem to. Są osoby, dla których iOS czy Android to zło, a Facebook nigdy nie przywita ich jako posiadaczy konta. Każdy żyje po swojemu.
   Zastanawiam się po prostu jak to będzie wyglądać za jakiś czas. Już dziś coraz częściej mówi się o życiu w dostępności mobilnej 24/7, a najnowszy TrendBook Hatalskiej tylko potwierdza, że tendencja ta wzrasta. Nie chciałbym, by w tym wszystkim ludzie stracili tą możliwość doświadczenia rzeczywistej, niewirtualnej porażki, sukcesu, bólu i radości z efektów pracy, której się poświęca.

#zulukuki


A i zapomniałbym. Według różnych badań i analiz Social Media, dziś do odbiorców znacznie bardziej trafia informacja graficzna niż 'suchy tekst'. Nie można obok takiej wskazówki przejść obojętnie :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz